|
|
|
Nie miałem wątpliwości, rzeczywiste autorytety współczesnej nauki nie popełniają głupich pomyłek. Stwierdzenia zawarte we wstępie to wystąpienie przeciw loży autorytetów medycyny i farmacji, przeciw, przede wszystkim, potęgom farmaceutycznym z, jak się później okazało, Glaxo-Wellcome na czele. Dla naukowca związanego z przemysłem farmaceutycznym to podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Nie miałem wątpliwości, książka Christine Maggiore, przez sam fakt swojego istnienia w kontekście opinii Laureata Nagrody Nobla oraz naukowców takich jak np. Peter H. Duesberg była frapująca. Musiałem ją przeczytać. Natychmiast, jeszcze w drodze powrotnej do San Francisco, wiodącej przez pustynie Kalifornii zabrałem się do tego. Nie rozczarowałem się. Nie wierzę w
wirusa (Gazeta Wyborcza 04-06-1993) W
USA - jak pisze "Time" - żyje kilkudziesięciu mężczyzn zarażonych
wirusem HIV pod koniec lat 70., u których do tej pory nie doszło do rozwoju
choroby. Lekarze nie są w stanie stwierdzić, dlaczego tak się dzieje. Być może
osoby, u których nie pojawia się AIDS, są właścicielami jakiegoś genu
chroniącego ich przed spadkiem odporności? A może są one nosicielami innej,
łagodniejszej formy wirusa HIV nie wywołującej choroby? Duesberg nie jest szarlatanem i cieszy się uznaniem wśród naukowców. Jego teoria uznająca HIV za łagodnego rezydenta ludzkiego organizmu wywołała jednak ostry sprzeciw wielu badaczy AIDS. Artykułów Duesberga nie chciano przez pewien okres publikować w poważnych czasopismach naukowych. Nie zrażony reakcją kolegów Duesberg uparcie powtarzał: "Ścisła korelacja pomiędzy HIV a AIDS to wyłącznie mit. Gdzie bowiem podziewa się wirus w okresie uśpienia?" (Do
dzisiaj nie ma odpowiedzi na to pytanie. Niektórzy w sposób naukowy próbują
przekonywać świat, że wirus HIV siedzi sobie przez dwadzieścia lat w węzłach
chłonnych ale póki co nikt go w nich nie wykrył.) |